Ostatnio dzięki parnej, deszczowo upalnej pogodzie pojawiło się trochę grzybów. Okazję wykorzystałam chyba całkiem nieźle. Dzięki uprzejmości Krzysia mam już niezły zapas jak dla mnie. Prawdziweczki, kozaczki, kurki oj cuda cuda a jakie smakowite i pachnące. Poza grzybami w lesie znalazłam jeszcze zrzut kozła sarny. Piękny duży i stary koziołek musiał zgubić to cudeńko.
 |
cudeńko |
|
 |
200 kozaczków |
 |
45 prawdziweczków |
 |
zrzut |
W przerwach między buszowaniem w lesie a hurtową produkcją przetworów wszelakich i nauką oczywiście haftuję Huberta jak mogę najszybciej i prezentuję oto poczynione postępy.
Dziękuję za wszystkie komentarze, owszem praca będzie fajna ale szczerze i po cichu mówiąc mam już tego zielono niebieskiego powyżej uszu... ale jeszcze tylko około 13500 krzyżyków i koniec :)