Obserwuję od pewnego czasu coraz większe poruszenie w temacie Świąt. No i oczywiście nie wytrzymałam i też mam już pierwsze w tym roku świąteczne krzyżyki. A planów ile mam ho ho ;)
I oczywiście chwalę się moim storczykiem - sabotkiem. Pierwszy kwiat od kiedy go zdobyłam i mam nadzieję, że nie ostatni.
szyszka i wrzos
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą storczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą storczyki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 października 2013
czwartek, 3 października 2013
Moja jesień
Od kilku dni mam same miłe chwile. Pracowite ale miłe... W lesie byłam 3 razy trafiło się trochę opieniek i podgrzybków przynajmniej niewielki zapas na zimę, ale za to muchomorów to było tyle, że jeszcze chyba tyle nie widziałam. Rosły sobie w brzózkach koło czatowni myśliwego (nawiasem mówiąc mój kolega z koła coś tam musiał porozsiewać, że tyle ich było).
Miałam też miłego gościa w domu. Wpadł przez okno i nie umiał znaleźć drogi na zewnątrz więc niestety musiałam go schwytać i pomóc mu. Biedny rudzik stresował się niesamowicie.
A sadząc tulipany mogłam sobie popatrzeć na motyla, który szukał resztek słońca.
I moje dendrobium postanowiło ubarwiać moją jesień i kwitnie jak szalone. Wypuściło 5 pędów kwiatostanowych a na każdym około 40 pojedynczych kwiatów. Jestem mile zaskoczona do tej pory rekord to były 3 pędy.
sobota, 16 marca 2013
w marcu jak w garncu...
Już było tak ładnie... Już było ciepło... a wczoraj śnieżyca, wiatr, mróz. Koniec świata... o wiośnie możemy zapomnieć chwilowo, przynajmniej tak mi się wydaje ponieważ mamy zaspy do pasa a miejscami wyższe. Na uczelnię nie pojechałam, bo droga nieprzejezdna... Jutro też raczej nie pojadę bo strach się wybierać tak daleko i jeszcze jakieś choróbsko mnie męczy. Zima pokazała, że nie warto o niej zapominać.
Aż się nie chce wierzyć, że za 2 tygodnie Wielkanoc. Gdzie są krokusy, żonkile, hiacynty? Próbowałam wywołać wiosnę wstawiając do wazonu gałązki forsycji, ale to nie to samo co zieleń za oknami... Nie czuję wiosny ani nadchodzących świąt. Jedyne co to zajączki wyhaftowałam i może zrobię z nich pisanki o ile najdzie mnie w końcu wiosenno świąteczny nastrój.
czwartek, 28 lutego 2013
Amaryllis
Idzie wiosna. Wczoraj było piękne słońce, niestety dziś nie jest już tak miło, zachmurzone i buro. Postanowiłam sobie poprawić nastrój i upiec muffinki... muszę się pożalić ale humor sobie tylko popsułam bo nie wiem jakim cudem zakalec mi się zrobił... a ciasto było wyrobione idealnie i piekarnik nagrzany... to przez tą paskudną pogodę dzisiejszą jak nic.
Przynajmniej kwiaty które wyhodowałam poprawiają mi nastrój i od razu milej się dzierga w takim otoczeniu. Teraz haftuję 2 projekty, zimowy obrazek i małe motywy kwiatowe na obrusik do kuchni taki wiosenny i miły dla oka będzie jak tylko dostanę moje zamówienie z pasmanterii bo już czekam i czekam i nie mogę się doczekać... a bez tych akurat nici z pracą nie ruszę nie ma mowy... uzbrajam się więc w cierpliwość i dziergam dalej.
To moja największa duma na chwilę obecną, mój piękny ogromny 3 pędowy 12 kwiatowy amaryllis, chociaż na fiołeczki afrykańskie też nie mogę narzekać i cymbidium zakwitło bo mu pogroziłam palcem i powiedziałam "nie kwitniemy to się rozstajemy", czasami zwykła rozmowa potrafi zdziałać tak wiele.
Przynajmniej kwiaty które wyhodowałam poprawiają mi nastrój i od razu milej się dzierga w takim otoczeniu. Teraz haftuję 2 projekty, zimowy obrazek i małe motywy kwiatowe na obrusik do kuchni taki wiosenny i miły dla oka będzie jak tylko dostanę moje zamówienie z pasmanterii bo już czekam i czekam i nie mogę się doczekać... a bez tych akurat nici z pracą nie ruszę nie ma mowy... uzbrajam się więc w cierpliwość i dziergam dalej.
To moja największa duma na chwilę obecną, mój piękny ogromny 3 pędowy 12 kwiatowy amaryllis, chociaż na fiołeczki afrykańskie też nie mogę narzekać i cymbidium zakwitło bo mu pogroziłam palcem i powiedziałam "nie kwitniemy to się rozstajemy", czasami zwykła rozmowa potrafi zdziałać tak wiele.
poniedziałek, 5 listopada 2012
Doniczki
Listopad, dla mnie bardzo smutny, płaczący deszczem i zimny.
Powoli wykańczam wszystko co pozaczynałam i odłożyłam na bok. Nazbierało się trochę tego np te doniczki. Skończone sztuk 4 z 10. Jeszcze tylko 6 :) doniczki powstały do mojej nowej kuchni, w której nadal nie ma mebli. Liczę jednak na to, że już jutro się tam pojawią i będę w końcu mogła upiec jakieś pachnące ciasto w godziwych warunkach.
piątek, 5 października 2012
Storczyków oswajanie, remont i co Missy na to.
Pomimo tego, że straciłam większą część kolekcji moich storczyków w okolicznościach o których nie chcę tu wspominać a najlepiej gdybym zupełnie o nich zapomniała, zostało mi kilka okazów. Ten na poniższych zdjęciach postanowił odwdzięczyć mi się i chyba nadrobić to co straciłam, mało że wypuścił pęd kwiatostanowy długości ponad 100 cm, to utworzył coś na kształt sadzonki, a oprócz tego jeszcze wyprodukował 3 inne mniejsze pędy kwiatostanowe.



Remonty w toku... dziś wody brak... prądu brak... średniowiecze ale czego się nie robi dla kuchni marzeń. Jeszcze tylko kilka tygodni. Nie mogę się już doczekać kiedy przywiozą mebelki i wszystko zamontują. Na chwilę obecną za kuchnie służą mi 3 pomieszczenia w suterynie... W jednym gotujemy, w drugim jemy a w trzecim myjemy naczynia... uciążliwe nie ma co. Zwłaszcza, że jedno z pomieszczeń było moją pracownią krawiecką a teraz na ponad 100 letniej maszynie Singer stoi czajnik. Profanacja... Wyszperane w sieci zdjęcie które stało się inspiracją już przeniesiono na papier i dostosowano do moich wymagań nawet uchwyty do szafek mogłyśmy z M. sobie wybrać, mosiężne z porcelanowym frontem i listkiem, urocze. Jeszcze tylko Pan Wykonawca wszystko wytnie i poskręca. Obiecał na koniec miesiąca się wyrobić... zobaczymy.
![]() |
| Znalezione w sieci. |
![]() |
| Projekt mojej kuchni. |
I tylko Missy patrzy na to wszystko spokojnie, a może lekko podejrzliwie, zastanawiając się po co nam ten bałagan?
poniedziałek, 1 października 2012
Słoneczniki
Kolejną rzeczą która doczekała się dokończenia i przerobienia w ostatnim czasie jest doniczka. Był zwykły plastik... Przeźroczysty i nieestetyczny więc pozwoliłam sobie odrobinkę ją przerobić. A oto efekty :)
Wniosek z tego taki : się nie udało to poczekaj aż przyjdzie prawdziwe natchnienie.
poniedziałek, 5 marca 2012
Storczyki i niekończąca się dłubanina...
Kompletny brak natchnienia do haftu. Zupełny zanik talentu. ehhh... Jedna magnolia skończona jeszcze jedna i wzorek dookoła serwety... Jak na moje wyczucie to ze 3 tygodnie dłubania... Jedyny plus to, że storczyki poczuły wiosnę i rozkwitają :)
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)








