Wszystkim życzę wesołych i spokojnych Świąt Wielkiej Nocy !
szyszka i wrzos
sobota, 30 marca 2013
środa, 27 marca 2013
Pisanki
Na te święta popełniłam takie oto pisanki:
Niestety wiosny nadal nie widać... zamiast żonkili na święta mam kwitnącego kaktusa...dobre i to.
poniedziałek, 18 marca 2013
Kiedy w domu pachnie chlebem
Nie sądziłam, że ten zapach może być aż tak przyjemny dla nosa. Dziś byłam w większym mieście na zakupach ale chleb postanowiłam kupić "u nas" w mniejszym sklepiku z mniejszej piekarni jakiś taki lepszy niż ten z marketu bardziej swojski. Jak wielkie było moje zdziwienie kiedy okazało się że chleba nie ma. Nie było go ani w Rogaliku ani u Violi nawet w Delikatesach gdzie wszystko zawsze jest. Zbaraniałam. No co jak co ale żeby chleba nie było? Straszne rzeczy... Jednak jestem zaradną kobietką i zamiast płakać co będzie na kolację zakupiłam worek mąki żytniej i niecałe 2 godzinki później miałam już swój własny pachnący chlebek. Jak na pierwszą próbę wykonaną pod przymusem sytuacji uważam, że jest ok. Dalsze eksperymenty nastąpią.
sobota, 16 marca 2013
w marcu jak w garncu...
Już było tak ładnie... Już było ciepło... a wczoraj śnieżyca, wiatr, mróz. Koniec świata... o wiośnie możemy zapomnieć chwilowo, przynajmniej tak mi się wydaje ponieważ mamy zaspy do pasa a miejscami wyższe. Na uczelnię nie pojechałam, bo droga nieprzejezdna... Jutro też raczej nie pojadę bo strach się wybierać tak daleko i jeszcze jakieś choróbsko mnie męczy. Zima pokazała, że nie warto o niej zapominać.
Aż się nie chce wierzyć, że za 2 tygodnie Wielkanoc. Gdzie są krokusy, żonkile, hiacynty? Próbowałam wywołać wiosnę wstawiając do wazonu gałązki forsycji, ale to nie to samo co zieleń za oknami... Nie czuję wiosny ani nadchodzących świąt. Jedyne co to zajączki wyhaftowałam i może zrobię z nich pisanki o ile najdzie mnie w końcu wiosenno świąteczny nastrój.
czwartek, 7 marca 2013
Wiosna i nowy mieszkaniec
Ciepło się zrobiło, ładnie, wiosna. Tak było wczoraj i przed wczoraj a
dziś mgła, pada, mokro, nieciekawie. Ja jednak wiosnę zdążyłam poczuć i
chyba nie tylko ja bo w moim mini akwarium pojawiła się mikro rybka :)
takie maleńkie maleństwo tycia tycia, no ledwie ją zauważyłam. A w ogródku mam rudą koleżankę. Domek sobie robi na świerku chyba bo zauważyłam że tam znosi jakieś liście i gałązki. Chciałam być dla niej miła i wysypałam jej pod tym świerkiem orzechy zobaczymy czy przyjmie mój prezencik :)
Z innych oznak wiosny to tylko brak miejsca na moich parapetach. Jak co
roku coraz ciaśniej i ciaśniej a bo jeszcze z 5 sadzoneczek a bo jeszcze
to i tamto do posiania. Nie potrafię opanować chęci posiadania dużej ilości roślin. Muszę mieć ich więcej i więcej i jeszcze więcej. Uwielbiam liczyć nowe listki i patrzeć jak pączek w ciągu nocy zmienił się w kwiat, to jest to co mnie cieszy.
I jeszcze ze dwa zdjęcia z sadu. Budzi się do życia sad wiśniowy. Pączki już nie zimowe a wiosenne, widać w nich życie. I byle do maja i znów zakwitną wiśnie. To chyba jeden z najpiękniejszych widoków jak dla mnie, długie białe tunele z kwiatów wiśni i dźwięk pracujących przy nich owadów coś wspaniałego a zapach... po prostu czuje się aż słodycz w powietrzu tyle tego jest.
A z nitek... z nitek to powstaje bieżnik na stół do kuchni. Będzie gotowy to się pochwalę.
czwartek, 28 lutego 2013
Amaryllis
Idzie wiosna. Wczoraj było piękne słońce, niestety dziś nie jest już tak miło, zachmurzone i buro. Postanowiłam sobie poprawić nastrój i upiec muffinki... muszę się pożalić ale humor sobie tylko popsułam bo nie wiem jakim cudem zakalec mi się zrobił... a ciasto było wyrobione idealnie i piekarnik nagrzany... to przez tą paskudną pogodę dzisiejszą jak nic.
Przynajmniej kwiaty które wyhodowałam poprawiają mi nastrój i od razu milej się dzierga w takim otoczeniu. Teraz haftuję 2 projekty, zimowy obrazek i małe motywy kwiatowe na obrusik do kuchni taki wiosenny i miły dla oka będzie jak tylko dostanę moje zamówienie z pasmanterii bo już czekam i czekam i nie mogę się doczekać... a bez tych akurat nici z pracą nie ruszę nie ma mowy... uzbrajam się więc w cierpliwość i dziergam dalej.
To moja największa duma na chwilę obecną, mój piękny ogromny 3 pędowy 12 kwiatowy amaryllis, chociaż na fiołeczki afrykańskie też nie mogę narzekać i cymbidium zakwitło bo mu pogroziłam palcem i powiedziałam "nie kwitniemy to się rozstajemy", czasami zwykła rozmowa potrafi zdziałać tak wiele.
Przynajmniej kwiaty które wyhodowałam poprawiają mi nastrój i od razu milej się dzierga w takim otoczeniu. Teraz haftuję 2 projekty, zimowy obrazek i małe motywy kwiatowe na obrusik do kuchni taki wiosenny i miły dla oka będzie jak tylko dostanę moje zamówienie z pasmanterii bo już czekam i czekam i nie mogę się doczekać... a bez tych akurat nici z pracą nie ruszę nie ma mowy... uzbrajam się więc w cierpliwość i dziergam dalej.
To moja największa duma na chwilę obecną, mój piękny ogromny 3 pędowy 12 kwiatowy amaryllis, chociaż na fiołeczki afrykańskie też nie mogę narzekać i cymbidium zakwitło bo mu pogroziłam palcem i powiedziałam "nie kwitniemy to się rozstajemy", czasami zwykła rozmowa potrafi zdziałać tak wiele.
czwartek, 21 lutego 2013
Opaski
Zima trzyma, nie odpuszcza. A ja szykuję się na kolejny zjazd na uczelni... 2 pod rząd... a za tydzień kolejny... Cóż sama chciałam maraton sobie zrobić.
W tak zwanym międzyczasie dziergam masowo opaski to z kwiatkiem to z kokardką i haftuję i remontuję i kwiatkami się zajmuję. Wolnego czasu na nudę brak, to i bardzo dobrze.
W kuchni odważyłam się spróbować i ugotowałam zupę cebulową. Polecam!! Po prostu ekstra!! Rozgrzewa i ma mnóstwo witamin, na zimę lepszej chyba nie ma.
W tak zwanym międzyczasie dziergam masowo opaski to z kwiatkiem to z kokardką i haftuję i remontuję i kwiatkami się zajmuję. Wolnego czasu na nudę brak, to i bardzo dobrze.
W kuchni odważyłam się spróbować i ugotowałam zupę cebulową. Polecam!! Po prostu ekstra!! Rozgrzewa i ma mnóstwo witamin, na zimę lepszej chyba nie ma.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





