szyszka i wrzos

szyszka i wrzos

poniedziałek, 22 września 2014

ostatni dzień lata

Ostatni dzień lata a taki paskudny, jakby świat opłakiwał jego odejście. Od rana wieje i leje a mnie drapie w gardle i w głowie mam pędzącą karuzelę. Nic fajnego. Skończyłam w końcu po 9 miesiącach pracy obraz ze Św Hubertem. Teraz tylko wyprawa do wielkiego miasta Lublina aby go oprawić. Tak energetycznie ten koniec na mnie podziałał, że aż zaczęłam  nowy projekt. Obiecany jakiś czas temu mojemu koledze. Wyjęłam moje pudła z mulinami i motek po motku przeszperałam je w poszukiwaniu potrzebnych odcieni. Znalazłam większość z czego bardzo się cieszę bo moje zapasy troszkę stopnieją, znalazłam też ostatni kawałek materiału pasujący akurat i nabazgrałam na nim kratkę, po czym stwierdziłam, że zrobiłam to źle i nabazgrałam jeszcze raz tym razem lepiej i z kopyta jak szalona popędziłam z robotą. Pracuję od czwartku a mam już naprawdę bardzo dużo, aż sama w szoku jestem. Może jak się zepnę skończę go szybko i będę miała czas na jakieś małe motywy świąteczne dla mnie? Bo chyba czas już myśleć o jakichś ozdobach jeśli ja z moim sprytem i talentem chcemy się wyrobić. Może moje wymarzone poduszki z rogaczami poczekają jeszcze chwilę. A właśnie pochwalę się, kupiłam w "ciuchu" 3 kawałki płótna. Idealnie nadają się na poduszki i to właśnie na tych 3 kawałkach za które zapłaciłam 1 zł będą rogacze. Oczywiście jak tylko skończę ten nowy obraz i może z jeden wzorek na zaś na święta. Tak więc plany są ale pewnie i tak ulegną zmianie bo moja lista "chcę to zrobić" ma chyba z  kilometr długości i tylko od tego co mi się ubzdura w danej chwili zależy co zacznę robić.

O taki zapłakany świat dzisiaj

O taki właśnie obrazek będzie a mam już tyle zrobione tak w skrócie :) Kolory się różnią od tych na wzorze ale albo to wina aparatu albo muliny bo haftuję oczywiście Ariadną, dwiema nitkami. Wydaje mi się że efekt końcowy powinien być ok ale zobaczymy.



A ten oto klusek to moja Michalina, śpi i je bez przerwy. Takiej to dobrze

Pozdrawiam Anja

czwartek, 11 września 2014

Stary obraz

Muszę się pochwalić obrazem który niedawno odebrałam z oprawy. Stary oleodruk, prawdopodobnie przywieziony z Częstochowy przez moją prababcię. Niestety nie mam już nikogo kto może potwierdzić tą informację. Dla mnie to taki mój antyk, pamiątka. Pamiętam jak w starych ramach wisiał w domu dziadków, później u mojego dziadka w pracowni krawieckiej a ostatnie kilka lat spędził w szufladzie komody bez ramek. Teraz zdobi ścianę w mojej sypialni.Kolejna mała rzecz, które spędziła z moją rodziną tak wiele lat...


wtorek, 9 września 2014

Pachnie mi jesienią

Witam wszystkich, pachnie mi jesienią, oj pachnie. Grzybów mam tyle, że już nie wiem co z nimi robić. Są suszone, są marynowane, były gotowane sosy i zupy wszystkiego po trochu i wszystko bardzo smakowite. Wczoraj wieczorem marynowałam paprykę i składałam w słoiczki dżem śliwkowy. W spiżarni półki uginają się od ciężaru przetworów. Będzie co jeść zimą. Same smakołyki a jeszcze przede mną marynowanie opieniek i smażenie jabłek. Och jej wkręciłam się w przetwory na maxa hi hi.



W ogrodzie zakwitła mi nowa róża. Nie wiem jaka to odmiana bo nie było karteczki na sadzonce ale jest przepiękna w łososiowym kolorze i pachnąca. Piękna.



A w robótkach... hmmm mam nadzieję, że po raz ostatni pokazuję Huberta w trakcie pracy. Następna fotka będzie już w ramce. A kolejne projekty już nie tak wielkie czekają w kolejce.



niedziela, 24 sierpnia 2014

zaległości...

Ale mnie długo nie było... cały miesiąc... Cóż zbiory, wakacje tak jakoś samo wyszło. Czas leciał mi jak szalony i pomimo wielu prób sklecenia czegoś na bloga wszystkie zakończyły się tak, że piszę dopiero dzisiaj. Pogoda paskudna, więc rozpaliłam w kominku i ogarniam wszystkie zaległości.Tak więc aby nie przynudzać pokażę postępy Huberta i kilka fotek z pobytu w Górach Stołowych. 

Wszystkim polecam wycieczkę do Książa. Przecudowny zamek, niesamowite ogrody, cudowna palmiarnia, świetne stajnie. Wszystko mi się tam podobało. Od źdźbła trawy na zamkowym trawniku po dachówki na wieżach zamku. Polecam! Sama historia zamku jak i jej właścicieli też jest warta zapoznania się z nią. Najbardziej znaną z ostatnich właścicieli była księżna Daisy. Mam zamiar przeczytać jej biografię aby bliżej zapoznać się z jej życiem. Podobno była posiadaczką obłędnie długiego sznura pereł, który mierzył około 6 metrów. Ach lektura na jesienne wieczorki szykuje się wyśmienita.



Szczeliniec


Książ

Ogrody w Książu



Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia, ja zacznę go jutro z rana zwiedzając urzędy. Oby kawa smakowała paniom urzędniczkom i oby miały dobry humor. 
Anja

piątek, 18 lipca 2014

Grzybobranie

Ostatnio dzięki parnej, deszczowo upalnej pogodzie pojawiło się trochę grzybów. Okazję wykorzystałam chyba całkiem nieźle. Dzięki uprzejmości Krzysia mam już niezły zapas jak dla mnie. Prawdziweczki, kozaczki, kurki oj cuda cuda a jakie smakowite i pachnące. Poza grzybami w lesie znalazłam jeszcze zrzut kozła sarny. Piękny duży i stary koziołek musiał zgubić to cudeńko. 

cudeńko 
200 kozaczków
45 prawdziweczków


zrzut
W przerwach między buszowaniem w lesie a hurtową produkcją przetworów wszelakich i nauką oczywiście haftuję Huberta jak mogę najszybciej i prezentuję oto poczynione postępy.

Dziękuję za wszystkie komentarze, owszem praca będzie fajna ale szczerze i po cichu mówiąc mam już tego zielono niebieskiego powyżej uszu... ale jeszcze tylko około 13500 krzyżyków i koniec :)

poniedziałek, 7 lipca 2014

No to jedziemy dalej

Jedziemy dalej z Hubertem. Wczoraj przy upale i ogromnym niechciejstwie wychodzenia z domu pokonałam sama siebie. Jak już się rozsiadłam z haftowaniem to machnęłam ze 2000 krzyżyków. Nieźle pogoniłam pracę tym wybrykiem. No ale okaże się jak będzie w dalszych dniach bo wisienki szykują się do zbioru, trzeba się uczyć do sierpniowych egzaminów myśliwskich a podyplomówka też o swoje woła, zostaje mi tylko wziąć się w garść i do roboty. 


Upał dokucza chyba wszystkim. Michalincia leży rozciągnięta na podłodze to tu to tam zależy gdzie jej chłodniej, a dzikie ptaki to już chyba całkiem kręćka dostały. O 4 rano w sobotę miałam niespodziewaną wizytę w pokoju. "Coś" łupnęło w okno i wystraszyło mnie i Michalinę dość poważnie, po chwili okazało się, że to drozd. Mało tego, że narobił hałasu to postanowił sobie jeszcze polatać po pokoju. Ot takie nocne atrakcje i spania już nie było. 
Biedna Michalincia już nie wiem jak i gdzie ma leżeć żeby jej lepiej było

Drozd z poranną wizyta

 Dziś w planach mam zbiór porzeczki. Zastanawiam się tylko czy opłaca mi się ją zrywać czy lepiej sobie kupić, bo cena przerażająco niska i rolnicy porzeczkowi w tym roku będą mieli poważne kłopoty finansowe... Aż się boję ceny na wiśnie, oby nie była niższa niż koszty produkcji.

pozdrawiam serdecznie 
Anja

wtorek, 1 lipca 2014

Misie 2

I skończyłam :) troszkę deszczu i chwila czasu i obrazek skończony teraz tylko muszę wygrzebać gdzieś ładny papier i jakąś koronkę żeby ładnie nakleić :)







Marudziłam marudziłam ale stwierdzam ze haftowało się bardzo bardzo fajnie! Coś mi się zdaje, że zachwyty mojej mamy spowodują próbę pokonania kolejnego wzoru misiowego ;) Miśki wciągają a efekt końcowy dla mnie bomba :)


Pozdrawiam Anja