szyszka i wrzos

szyszka i wrzos

sobota, 22 lutego 2014

Postępy u Huberta

Mam dziś odrobinę wiosny. Powietrze aż pachnie. Jest cudownie. Postępy u Huberta niewielkie ale się pochwalę. Może w tym tygodniu przybędzie trochę więcej.

Hubert

A tutaj moja mini wiosna w domu. Malutka prymulka i mój kubek z bażantami, który dostałam od kuzynki Moniki.

I Missy. Leżę na kocyku i jest mi zimno bo niedobra pani mnie nie przykryła. Takie moje biedactwo, wiecznie głodne i zmarznięte. Z tego głodu aż jej się przedziałek na plecach między boczkami robi hi hi...

czwartek, 13 lutego 2014

grypka...

Jestem chora... Zaczęło się niewinnie, ból głowy zatok a skończyło się na grypie i zwolnieniu.  Z nosa mi kapie, gorączka nie pozwala wyjść z łóżka więc postanowiłam chociaż coś napisać. Siedzę w domku u rodziców i mam ładne widoki na sikorki buszujące w karmniku. Tej zimy wyjątkowo długo się nie pokazywały. Dopiero teraz przy większej ilości śniegu zaczęły szukać pożywienia. Przy podsypie co chwile bażanty skubią kukurydzę. Uwielbiam na to patrzeć. Missy śpi sobie tuż koło mnie. Ale czujnie otwiera jedno oko za każdym razem kiedy wykonuję jakiś ruch i sprawdza czy aby pani nie ma zamiaru opuszczać łóżka.

Poczyniłam pewne postępy z Hubertem. Dwa boczki zrobione i prace będą dalej postępować. Zdjęcie niewyraźne z komórki ale postęp widać. Następne zrobię aparatem to będzie lepiej widać kolory.




 Do mojego myśliwskiego sweterka dorobiłam sobie opaskę na głowę. W czapce czasem za gorąco biegać po łąkach i lesie. Hi hi tylko co chłopaki z koła powiedzą na tego kwiatka... A co do kwiatków na moich parapetach zaczyna się wiosenne sadzonkowe szaleństwo ;)


Pozdrawiam Anja

piątek, 31 stycznia 2014

Lisek Chytrusek

Naszło mnie na coś na szybko. Bum i mam Liska Chytruska. Miał być brelok a będzie może zakładka a może sama nie wiem. Nie wiem gdzie kupić tą plastikową część breloczka. Ba nie wiem nawet jak ją poprawnie nazwać. To ci dopiero... Ale jakby co Lisek jest może dorobię mu jakieś kontury może coś innego pomyślę jeszcze.

 Postępy u Huberta też są. Niewielkie co prawda ale zawsze to do przodu. jeszcze jakieś 55 tyś krzyżyków do końca :)

Pozdrawiam Ciepło Wszystkich.



niedziela, 26 stycznia 2014

Św. Hubert od odkładania innych robótek na później.

Zacznijmy od tego, że moje plany haftowania zmieniają się w zawrotnym tempie. Już kwiaty już coś innego a co będzie jutro kto to wie. Chwilowo zacięłam się i haftuję Św. Huberta 325x247. Obraz obiecałam kolegom z Koła Łowieckiego Sarna więc wypadało by się ogarnąć i dążyć do szybkiego skończenia pracy. Dałam sobie rok czasu. Myślę że wystarczy. Po 2 miesiącach pracy widać prawie cały dół ogon psa i zarys jelenia. Powolutku ale do przodu. Tempo idealne to 300 krzyżyków dziennie. Niestety nierealne. Praca, studia polowania czas dla rodziny i przyjaciół. A przyjdzie wiosna i czasu będzie jeszcze mniej, chociaż ostatnio dopadła mnie górka energetyczna, której nie mogła przytłumić nawet choroba (paskudne zatoki). 

Tak będzie wyglądał po ukończeniu:
 A ja jestem na tym etapie:
Ciemne zdjęcie bo robione w nocy przy sztucznym oświetleniu.
 A tu poniżej mamy odrobinkę naszej wspaniałej lubelskiej zimy. Wczorajsze polowanie dzięki właśnie tej pięknej zimie zakończyło się przymusowym postojem w zaspie... Tak, w środku nocy nasz samochód zakopał się w śniegu po same drzwi i musieliśmy z Krzysiem wracać piechotką przy -13 stopniach i śnieżycy. Ale co to był za spacer. Za nic bym tego nie oddała. 5 km szłam w kurtce, czapce, rękawicach i okręcona kocem. Wyglądaliśmy jak dwójka talibów w drodze na akcję. Szczęście, że nikt nas po drodze nie mijał bo by się ludzie mogli przestraszyć, niepotrzebnie z reszta, bo to tylko my myśliwi co się zakopaliśmy w zaspie. Tak to jest kiedy myśliwy kieruje się przekonaniem "a co, ja nie przejadę?". Mamy już nauczkę i być może w tym roku nie powtórzymy takiej przygody, jednak może zdarzyć się jakaś inna heca z serii "ja nie dam rady?".


po lewej widać mój podsyp dla bażantów, dziś ich niestety nie widziałam
A na koniec pochwalę się w końcu oprawionymi pracami. Róże i na dolnym zdjęciu Paw. Róże zawisły w kuchni nad kanapą a Paw na klatce schodowej, tak że widać go z każdego piętra. I z dołu i z salonu i z pierwszego piętra. 




niedziela, 12 stycznia 2014

Polecam!!!

 Dziś chciałabym polecić stronkę mojej koleżanki. Dziewczyna robi bardzo fajne rzeczy a co najfajniejsze przetwarza stare na nowe a ponadto ma magiczny talent w rękach do pędzli, ołówków i kredek. Tak więc zachęcam do odwiedzenia jej profilu na FB i polubienia go.Dziewczyna naprawdę pracowita i zdolna. Warto zainteresować się jej talentem!

https://www.facebook.com/przetworczosc?fref=ts

A tutaj można zakupić coś z jej przetwórczości ;)
 
http://awangardaart.pl/artysci/schikaka,13

środa, 8 stycznia 2014

Bałagan życiowy odsłona kolejna...

Witajcie,
w Nowym Roku życzę Wszystkim wszystkiego najlepszego, spokoju, miłości i zdrowia.

Życzenia spóźnione tak jak i wszystko ostatnio u mnie a to przez zmiany które u mnie nastąpiły. Ale już obiecuję być grzeczną i systematycznie zanudzać Was moją osobą oraz bacznie obserwować Wasze poczynania blogowe.

Z Nowym Rokiem biorę się za siebie, haft, studia, pracę i łowiectwo. I oby tak dalej.

Pozytywnie nastawiona pozdrawiam Wszystkich zaglądających. 
Do następnego postu!
Anja

wtorek, 5 listopada 2013

Nowy obraz

Witam wszystkich.
Ponieważ praca nad różami stanęła w miejscu z powodu braku mulinki zabrałam się za coś nowego. 300 na 322 krzyżyki, 70 odcieni, ariadna. Słynne kwiaty pewnego malarza i rzeźbiarza francuskiego, współtwórcy impresjonizmu. Kanwa 20ct a haftuję pół krzyżykami, dwoma pojedynczymi nitkami mulinki.Wzór w programie Abakan. Zrobiłam go już dawno temu i tak sobie leżał i czekał na swoją kolej. Tak długo leżał, że cały wieczór zastanawiałam się wczoraj który to obraz. Jest kilka podobnych tego autora a pamiętam, że przy tworzeniu wzoru zastanawiałam się nad kilkom opcjami i wyszło tak, że zapomniałam. Ale już doszłam z tym do ładu. Nie sądziłam, że można zapomnieć co się będzie haftować. W końcu przecież musiało mieć "to coś" skoro spędziłam sporo czasu na poprawianiu wzoru.

 Cztery listki jeden kwiat i reszta tła. Niewiele ale bez nici nie pogonię z tym niestety. Cóż muszę poczekać na wycieczkę do większego miasta za DMC bo w mojej mieścince tych nici nie ma a za mało mi trzeba żeby opłaciło się zamawiać przez internet. Dylematy hafciarki he he.


 A na dworze szaro buro i ponuro... Baardzo ponuro... Czekam na śnieg, przykryje wszystko i będzie ślicznie i czyściutko. A na razie deszcz, błoto i szaro. Remont zakończony. Łazienka w stylu disco he he, wszystko się świeci a w fugach między płytkami mam czarną fugę brokatową. Teraz wielkie sprzątanie w domu. Pranie firan, czyszczenie dywanów i odkurzanie ścian. Tak ścian, jest do tego nawet szczotka do odkurzacza i ścianę traktuje się jak podłogę. Dobra metoda na wszelkie tynki ozdobne, baranki i tym podobne. 
Taki widok za oknem naprawdę nie napawa optymizmem...